Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy miskowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy miskowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2015

Znajdź króliczka!

Na zewnątrz bardziej zima niż wiosna, więc wpis w tymże właśnie klimacie. :)

Zamroziłam różne drobiazgi (+ obowiązkowo brokat) w foremkach na muffinki. A potem córka miała za zadanie wyszukać w tych kostkach lodu króliczki. Wyławianie ręką szybko okazało się bardzo nieprzyjemne (za zimno!), więc przerzuciła się na łyżkę.





Królik odnaleziony.




Potem porównywałyśmy jak topi się sam lód, a jak taki posypany solą. Oto efekty. Sól działa błyskawicznie.


piątek, 6 marca 2015

Syczący wulkan!

Kiedy byłam mała uwielbiałam domowe eksperymenty chemiczne i doświadczenia fizyczne. Wiązało się to nie tylko z tym, że były ciekawe same w sobie, ale również z tym, że zazwyczaj robiłam je razem z Tatą. Pozostały mi ciepłe wspomnienia i ciekawość świata. Mam nadzieję, że A. będzie miło pamiętać nasze wspólne chwile.

Dziś w naszym domu pojawił się wulkan tryskający czerwoną lawą.

Myślę, że każdy kiedyś robił, albo przynajmniej słyszał o tym, w jaki sposób można zrobić taki "wulkan". Dla przypomnienia jednak napiszę, co jest potrzebne:

butelka
spora miska
ocet (i pojemnik z dzióbkiem, aby ułatwić sobie wlewanie, np. dzbanek, albo miarka do mąki)
soda
barwnik/farba (opcjonalnie)


Do miski wstawiłyśmy butelkę, a następnie wlałyśmy do niej nieco czerwonej farby i nasypałyśmy sporo sody (myślę, że jakieś 3 łyżki). Potem wlałyśmy ocet do dzbanka i A. rozpoczęła zalewanie sody octem. Nasza "lawa", początkowo biała, a potem czerwona, syczała, skwierczała i szybko wylewała się z butelki. Dlatego też do całej zabawy zużyłyśmy w sumie 2 butelki octu i prawie całe opakowanie sody. Efekt był hipnotyzujący. Choć nieco śmierdzący. ;)





U podnóża wulkanu "lawa" jeszcze długo po wylaniu się z butelki syczała.



Cieszę się, że mam to wszystko na zdjęciach, że robię ich mnóstwo, łapię chwile, ulotne momenty. Będzie pamiątka dla mnie, dla Niej.

poniedziałek, 2 marca 2015

Bąbelkowo 2

Nie miałam dziś zbyt wiele czasu na wymyślanie kreatywnych zajęć, tak więc poszłam tropem uwielbianych bąbelków i baniek i zrobiłam modyfikację zabawy, o której pisałam ostatnio.
Pieni się niesamowicie, pachnie, puka, a przy okazji można uczyć się kolorów i, tak jak u nas, wielkości. Nasze bańki powstawały w miskach w trzech rozmiarach.

Barwniki nam się skończyły (taki dzień), więc z powodzeniem użyłyśmy farb do zabarwienia wody.
A. z zapałem mieszała, a następnie wlewała do wody płyn do mycia naczyń.
Potem wyciągnęła trzy słomki - pasujące do koloru wody i przeszła do bąbelkowania.
















Dmuchanie to dopiero część zabawy. Mieszanie kolorów i obserwacja jakie powstaną, przekładanie piany do innych misek, chwytanie palcami i rozbijanie baniek jest dla maluchów równie fascynujące (i relaksujące - ja również dołączyłam do łapania w dłonie baniek).






A na zakończenie stworzyłyśmy wspólnie bańkowego mutanta. ;)






Oczywiście w przypadku młodszych dzieci znowu musimy pamiętać o kontrolowaniu, aby nie napiły się płynu i nie zachłysnęły.

piątek, 27 lutego 2015

Bąbelkowo

Dzisiaj coś dla maluchów, które lubią zabawę z wodą (czyli dla, hm... wszystkich? ;) ).
Potrzebna będzie duża miska oraz słomki (najlepiej o różnej grubości i długości). Takie dmuchanie w wodę i robienie bąbelków jest świetnym ćwiczeniem oddechowym. Przy okazji dziecko uczy się dmuchać i ma przy tym poczucie sprawczości.
W przypadku młodszych dzieci musimy jednak pilnować, aby nie zachłysnęły się wodą podczas nabierania powietrza. A najlepiej pokazać im na własnym przykładzie, że dmuchamy przez rurkę, ale podczas wdechu słomkę odsuwamy od buzi.


Bąbelkowe szaleństwo czas zacząć!



A tutaj w wersji zmodyfikowanej przez A. Z dwururki! ;)



niedziela, 22 lutego 2015

"Zupa" sensoryczna

Uwielbiamy z córką zabawy z wykorzystaniem przeróżnych pojemników, misek, garnków. Szczególnie dobrze służy nam duża szklana miska, która z pewnością będzie bohaterką wielu postów.
Dziś pierwszy z nich.

Czasem nie mam zbyt wiele czasu na wymyślenie bardziej złożonej zabawy, a wtedy wszelakie odmiany brudzenia się i taplania spisują się znakomicie. 
A jeśli można do tego dodać elementy zapachowe i efekty kolorystyczne, to już w ogóle zabawa murowana.

Do pojemniczka wsypałam cynamon (doznania zapachowe). Obok położyłam barwniki w trzech kolorach (w naszym przypadku były to barwy podstawowe: żółty, niebieski i czerwony), łyżeczkę i gotowe. Można się bawić.






Łączyłyśmy kolory i obserwowałyśmy, co się dzieje. Tutaj akurat widać połączenie żółtego z niebieskim. A poniżej obfitość cynamonu. :)








Po intensywnym mieszkaniu tworzą się bąble (niektóre z cynamonem). Rozbijanie ich to również frajda. Dodatkowo można obserwować, że cynamon utrzymuje się na wodzie, a cięższe przedmioty (jak np. łyżeczka) idą na dno.


Potem mieszałyśmy kolory w szklance.






Przygotowanie trwa dosłownie minutę, za to zabawa przynajmniej kilkanaście. A ile można się podczas niej nauczyć! :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...